Renia dostała sesję w prezencie od cioci z okazji swoich 18-tych urodzin.
Bardzo lubię realizować sesje upominkowe :)
Styl Reni - luźny, młodzieżowy, trochę grunge - pasował mi bardzo do dość nieuporządkowanej scenerii w pobliżu mojego studia (kto był, ten wie, o czym mowa ;)
Udało nam się tego dnia trafić z pogodą i pięknym, późnym słoneczkiem. Ale główną rolę odegrała tu nieprzeciętna uroda Reni, jej swoboda przed obiektywem, otwartość. Współpracowało nam się świetnie, a prezent urodzinowy wygląda ostatecznie tak:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sesja kobieca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sesja kobieca. Pokaż wszystkie posty
22 listopada 2013
21 października 2013
Alicja - sesja buduarowa
Dziś zdjęcia wyjątkowej dziewczyny, Alicji. Jednej z 5 wyjątkowych, o czym poniżej :)
Bardzo podoba mi się historia tej sesji - pewnego dnia zadzwoniła do mnie dziewczyna z Kępna, miasta odległego o 200 km od mojego studia i zapytała o możliwość wykupienia 2 bonów upominkowych na sesje buduarowe dla swoich 2 przyjaciółek. Upominki związane były z 30-tymi urodzinami dziewczyn, chodziło o wyjątkowe upamiętnienie tych okrągłych urodzin całej trójki - obdarowanych oraz sprawczyni podarunków.
Dziewczyny miały przyjechać rano i miałam wykonać dla nich po kolei 3 sesje w moim studio. Już wtedy wiedziałam, że czeka mnie bardzo pracowity dzień, oczywiście zgodziłam się - lubię takie wyzwania.
Po jakimś czasie okazało się, że jeszcze 2 kolejne znajome organizatorki wyjazdu też byłyby chętne na sesje. Szykowało się zatem nie 3 a 5 sesji sesji buduarowych jednym ciągiem w ciągu jednego dnia... :) Sytuacja dość wyjątkowa, myślę, że nie tylko dla mnie - rzadko który fotograf wykonuje tyle sesji naraz, tym bardziej że nie chodzi tu o tzw. masówkę, ale 5 indywidualnych sesji, z których każda ma być niepowtarzalna i wyjątkowa.
Dla dziewczyn wizyta u mnie okazała się wielką wyprawą, z noclegiem, pakowaniem połowy szafy i normalnym w takiej sytuacji stresem. Jak się potem okazało - zupełnie niepotrzebnym. Atmosfera była świetna, dziewczyny potraktowały sesję jak wielką przygodę, nowe doświadczenie i myślę, że tak właśnie powinno się podchodzić do takich wydarzeń.
Pracowałyśmy od samego rana do wieczora. Pod koniec wszystkie byłyśmy wykończone :)
Najważniejsze dla mnie są słowa, które przeczytałam w mailu po zrealizowaniu wszystkich 5 sesji:
"Zdjęcia doszły wczoraj.
Byłyśmy tak podekscytowane, że SZOK. Powoli otwierałyśmy tak pięknie zapakowane paczuszki. A w środku jeszcze piękniejsze pudełko z naszymi zdjęciami...:D
Dziękujemy, dziękujemy, dziękujemy.
Te zdjęcia są dla nas bardzo ważne i wyjątkowe.
A ja uważam pomysł - sesja zdjęciowa - za swój mały sukces - że mogłam dać tyle radości i wiary w siebie dziewczynom i sobie.
Dzięki jeszcze raz. "
Właśnie takie słowa nadają sens mojej pracy. Dziękuję Wam również za bardzo miłe spotkanie.
Zdjęcia dziewczyn były w większości dość intymne i dziewczyny chciały je zachować tylko dla siebie. Tylko Alicja pozwoliła mi pokazać kilka ujęć, z czego bardzo się cieszę, bo to zawsze ważny aspekt mojej pracy, aby móc pokazać jej efekty innym. Może mniej na nich buduaru, bo buduar nie jest dla wszystkich oczu ;) Alicja jest jedną z obdarowanych i mam nadzieję, że będzie miło wspominać naszą współpracę. Dzięki :)
Bardzo podoba mi się historia tej sesji - pewnego dnia zadzwoniła do mnie dziewczyna z Kępna, miasta odległego o 200 km od mojego studia i zapytała o możliwość wykupienia 2 bonów upominkowych na sesje buduarowe dla swoich 2 przyjaciółek. Upominki związane były z 30-tymi urodzinami dziewczyn, chodziło o wyjątkowe upamiętnienie tych okrągłych urodzin całej trójki - obdarowanych oraz sprawczyni podarunków.
Dziewczyny miały przyjechać rano i miałam wykonać dla nich po kolei 3 sesje w moim studio. Już wtedy wiedziałam, że czeka mnie bardzo pracowity dzień, oczywiście zgodziłam się - lubię takie wyzwania.
Po jakimś czasie okazało się, że jeszcze 2 kolejne znajome organizatorki wyjazdu też byłyby chętne na sesje. Szykowało się zatem nie 3 a 5 sesji sesji buduarowych jednym ciągiem w ciągu jednego dnia... :) Sytuacja dość wyjątkowa, myślę, że nie tylko dla mnie - rzadko który fotograf wykonuje tyle sesji naraz, tym bardziej że nie chodzi tu o tzw. masówkę, ale 5 indywidualnych sesji, z których każda ma być niepowtarzalna i wyjątkowa.
Dla dziewczyn wizyta u mnie okazała się wielką wyprawą, z noclegiem, pakowaniem połowy szafy i normalnym w takiej sytuacji stresem. Jak się potem okazało - zupełnie niepotrzebnym. Atmosfera była świetna, dziewczyny potraktowały sesję jak wielką przygodę, nowe doświadczenie i myślę, że tak właśnie powinno się podchodzić do takich wydarzeń.
Pracowałyśmy od samego rana do wieczora. Pod koniec wszystkie byłyśmy wykończone :)
Najważniejsze dla mnie są słowa, które przeczytałam w mailu po zrealizowaniu wszystkich 5 sesji:
"Zdjęcia doszły wczoraj.
Byłyśmy tak podekscytowane, że SZOK. Powoli otwierałyśmy tak pięknie zapakowane paczuszki. A w środku jeszcze piękniejsze pudełko z naszymi zdjęciami...:D
Dziękujemy, dziękujemy, dziękujemy.
Te zdjęcia są dla nas bardzo ważne i wyjątkowe.
A ja uważam pomysł - sesja zdjęciowa - za swój mały sukces - że mogłam dać tyle radości i wiary w siebie dziewczynom i sobie.
Dzięki jeszcze raz. "
Właśnie takie słowa nadają sens mojej pracy. Dziękuję Wam również za bardzo miłe spotkanie.
Zdjęcia dziewczyn były w większości dość intymne i dziewczyny chciały je zachować tylko dla siebie. Tylko Alicja pozwoliła mi pokazać kilka ujęć, z czego bardzo się cieszę, bo to zawsze ważny aspekt mojej pracy, aby móc pokazać jej efekty innym. Może mniej na nich buduaru, bo buduar nie jest dla wszystkich oczu ;) Alicja jest jedną z obdarowanych i mam nadzieję, że będzie miło wspominać naszą współpracę. Dzięki :)
23 maja 2013
Trochę fotograficznej kuchni - o sesjach, makijażu, retuszu, obróbce...
Wykonuję sporo sesji kobiecych - portretowych, buduarowych. Mam klientki w różnym wieku - nastolatki, kobiety dojrzałe, matki dorosłych dzieci. Zauważam, że kobiety stają się coraz bardziej otwarte, chcą przeżyć przygodę i spojrzeć na siebie w inny sposób, dzięki sesji dostrzegają w sobie piękno, którego wcześniej nie widziały. Bardzo lubię te sesje, mocno się w nie angażuję, staram się wydobyć z każdej kobiety jej atuty i wyjątkowość.
Tak naprawdę wcale nie jest łatwo dobrze sfotografować "zwykłe" kobiety, dziewczyny, które nie są modelkami, nie mają doświadczenia w pozowaniu, nie wiedzą, jak stanąć, aby wyeksponować swoje atuty a zatuszować mankamenty. To moja rola, aby odpowiednio je ustawić, sfotografować pod odpowiednim kątem, w odpowiednim świetle, zbudować atmosferę zaufania, aby zobaczyć też to "coś" w ich oczach.
Spojrzenie jest kluczowe. To, jak kobieta patrzy w obiektyw, ma dla mnie największe znaczenie przy wyborze zdjęcia. Najpierw ustawiam sylwetkę, a potem pracujemy nad tym, aby uzyskać i złapać TO spojrzenie.
Sesja zakończona, karta pełna zdjęć - to dopiero połowa sukcesu. Potem zaczyna się żmudny proces selekcji i postprodukcji zdjęć.
Zdjęcie w formacie RAW prosto z aparatu cyfrowego jest dopiero półproduktem, który trzeba jeszcze udoskonalić, dopracować w szczegółach, nadać mu ostateczny wygląd zgodny z wizją fotografa. Klisze z aparatów analogowych wywołuje się w ciemni. Zdjęcia cyfrowe też się wywołuje, ale w ciemni cyfrowej. Cyfrowa ciemnia to program graficzny np. Lightroom czy Photoshop, a pliki RAW to jakby negatywy, które trzeba dopiero wywołać, czyli obrobić za pomocą programu graficznego.
Zestawiłam ze sobą dwa zdjęcia Lindy. Mogłoby się wydawać, że zdjęcia młodej dziewczyny o urodzie modelki robią się same. Nic bardziej mylnego. Ta sesja wymagała ode mnie tyle samo pracy, co wszystkie inne.
Wybrałam jedno zdjęcie, aby pokazać, po co robi się obróbkę graficzną zdjęć cyfrowych i jakie to może przynieść efekty.
To jest zdjęcie "prosto z puszki". Na tym właśnie polega pułapka dobrych aparatów i obiektywów - niektórzy myślą, że jak zainwestują w lustrzankę, to ona sama zrobi im dobre zdjęcia, bo "drogi aparat robi dobre zdjęcia", po czym wcale z tych zdjęć nie są zadowoleni. Oprócz odpowiedniego światła, ustawienia modelki, odpowiednich ustawień w aparacie, dobrania obiektywu o odpowiedniej ogniskowej jest tu jeszcze jedna trudność - te drogie aparaty i obiektywy wyłapują każdy szczegół, wyostrzają każdą niedoskonałość, pokazują wszystko to, czego być może nie chcielibyśmy widzieć na zdjęciu - a więc cienie pod oczami, zmęczoną szarą cerę, krosteczki, blizny, trądzik, suche, spękane wargi.
Gdy przed sesją wykonany jest profesjonalny makijaż, większości tych problemów możemy uniknąć. Dlatego namawiam zawsze swoje klientki do skorzystania z usług makijażystki przed sesją, aby po pierwsze - wyglądać naprawdę wyjątkowo, po drugie - zaoszczędzić mi troszkę czasu przy retuszu ;) Gdy tego makijażu nie ma, trzeba popracować w Photoshopie, by nadać skórze odpowiedni wygląd.
A to jest gotowe zdjęcie po retuszu i obróbce:
Największą różnicę widać oczywiście na skórze, która była bardzo delikatnie potraktowana makijażem przez Lindę, a więc tutaj napracowałam się najbardziej. Poza tym kontrast, delikatna obróbka kolorystyczna i kilka innych zabiegów. Zdjęcie nadal wygląda naturalnie, ale jest wywołane=obrobione.
Mam nadzieję, że na tym przykładzie widać, że praca fotografa to nie tylko "pstrykanie". To dlatego zdjęcia po sesji nie są gotowe natychmiast, po zakończonej sesji fotografa czeka jeszcze całe mnóstwo pracy...:)
C.D.N.
Tak naprawdę wcale nie jest łatwo dobrze sfotografować "zwykłe" kobiety, dziewczyny, które nie są modelkami, nie mają doświadczenia w pozowaniu, nie wiedzą, jak stanąć, aby wyeksponować swoje atuty a zatuszować mankamenty. To moja rola, aby odpowiednio je ustawić, sfotografować pod odpowiednim kątem, w odpowiednim świetle, zbudować atmosferę zaufania, aby zobaczyć też to "coś" w ich oczach.
Spojrzenie jest kluczowe. To, jak kobieta patrzy w obiektyw, ma dla mnie największe znaczenie przy wyborze zdjęcia. Najpierw ustawiam sylwetkę, a potem pracujemy nad tym, aby uzyskać i złapać TO spojrzenie.
Sesja zakończona, karta pełna zdjęć - to dopiero połowa sukcesu. Potem zaczyna się żmudny proces selekcji i postprodukcji zdjęć.
Zdjęcie w formacie RAW prosto z aparatu cyfrowego jest dopiero półproduktem, który trzeba jeszcze udoskonalić, dopracować w szczegółach, nadać mu ostateczny wygląd zgodny z wizją fotografa. Klisze z aparatów analogowych wywołuje się w ciemni. Zdjęcia cyfrowe też się wywołuje, ale w ciemni cyfrowej. Cyfrowa ciemnia to program graficzny np. Lightroom czy Photoshop, a pliki RAW to jakby negatywy, które trzeba dopiero wywołać, czyli obrobić za pomocą programu graficznego.
Zestawiłam ze sobą dwa zdjęcia Lindy. Mogłoby się wydawać, że zdjęcia młodej dziewczyny o urodzie modelki robią się same. Nic bardziej mylnego. Ta sesja wymagała ode mnie tyle samo pracy, co wszystkie inne.
Wybrałam jedno zdjęcie, aby pokazać, po co robi się obróbkę graficzną zdjęć cyfrowych i jakie to może przynieść efekty.
To jest zdjęcie "prosto z puszki". Na tym właśnie polega pułapka dobrych aparatów i obiektywów - niektórzy myślą, że jak zainwestują w lustrzankę, to ona sama zrobi im dobre zdjęcia, bo "drogi aparat robi dobre zdjęcia", po czym wcale z tych zdjęć nie są zadowoleni. Oprócz odpowiedniego światła, ustawienia modelki, odpowiednich ustawień w aparacie, dobrania obiektywu o odpowiedniej ogniskowej jest tu jeszcze jedna trudność - te drogie aparaty i obiektywy wyłapują każdy szczegół, wyostrzają każdą niedoskonałość, pokazują wszystko to, czego być może nie chcielibyśmy widzieć na zdjęciu - a więc cienie pod oczami, zmęczoną szarą cerę, krosteczki, blizny, trądzik, suche, spękane wargi.
Gdy przed sesją wykonany jest profesjonalny makijaż, większości tych problemów możemy uniknąć. Dlatego namawiam zawsze swoje klientki do skorzystania z usług makijażystki przed sesją, aby po pierwsze - wyglądać naprawdę wyjątkowo, po drugie - zaoszczędzić mi troszkę czasu przy retuszu ;) Gdy tego makijażu nie ma, trzeba popracować w Photoshopie, by nadać skórze odpowiedni wygląd.
A to jest gotowe zdjęcie po retuszu i obróbce:
Największą różnicę widać oczywiście na skórze, która była bardzo delikatnie potraktowana makijażem przez Lindę, a więc tutaj napracowałam się najbardziej. Poza tym kontrast, delikatna obróbka kolorystyczna i kilka innych zabiegów. Zdjęcie nadal wygląda naturalnie, ale jest wywołane=obrobione.
Mam nadzieję, że na tym przykładzie widać, że praca fotografa to nie tylko "pstrykanie". To dlatego zdjęcia po sesji nie są gotowe natychmiast, po zakończonej sesji fotografa czeka jeszcze całe mnóstwo pracy...:)
C.D.N.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















