Kolejna prześliczna dziewczynka była u mnie na sesji - Oliwia.
Uwielbiam swoja pracę. Myślę, że to bardzo ważne, żeby robić w życiu coś z pasją i prawdziwym zaangażowaniem. W każdą sesję wkładam serce, każda sesja jest dla mnie wyjątkowym przeżyciem. Ale to nie tylko przyjemność, to również ciężka praca - przygotowania do każdej sesji, potem wiele godzin przed komputerem, selekcja i obróbka zdjęć, przygotowywanie płyt, pudełek na zdjęcia, albumów, koordynacja zamówień, aby wszystko było na czas. Największą nagrodą za ten wysiłek jest zawsze zadowolenie rodziców dzieci, które fotografuję. Słowa uznania, ich szczęście, bardzo mnie podbudowują i dają siłę do dalszej pracy.
Pozdrawiam rodziców Oliwki, wspaniałej małej dziewczynki, która urodziła się jako wcześniaczek i teraz pięknie się rozwija - życzę Wam wszystkiego dobrego :)
15 maja 2012
7 maja 2012
Jaś i Nel - sesja dziecięca w studio
Znowu gościłam rodzeństwo :) Każda sesja jest inna, bo każde dziecko jest inne, do każdego trzeba znaleźć inny klucz, żeby się rozluźniło, przestało pozować, żeby z buźki zszedł sztuczny uśmiech.
W przypadku starszych dzieci, jak 4-letnie Nel, sesja przebiega jednak w podobny sposób - na początku dziecko wchodzi do mnie zaciekawione, ale jednocześnie troszkę onieśmielone. Za to pod koniec sesji jest już tak wyluzowane, rozbawione, że nie chce schodzić z tła, zaczynają się prawdziwe wygłupy - wtedy naprawdę nietrudno o spontaniczne ujęcia :)
W przypadku młodszych dzieci, takich jak Jaś, jest odwrotnie - to na początku sesji dziecko najlepiej "współpracuje" - ciekawie się rozgląda, leży spokojnie w wygodnym w koszyczku, cierpliwie znosi zakładanie przeróżnych czapeczek :) A w pewnym momencie to całe robienie zdjęć przestaje już być takie ciekawe, przychodzi zniecierpliwienie i najprzyjemniejsze stają się znowu ramiona mamy. I to jest znak, że sesja właśnie dobiegła końca :)
W przypadku starszych dzieci, jak 4-letnie Nel, sesja przebiega jednak w podobny sposób - na początku dziecko wchodzi do mnie zaciekawione, ale jednocześnie troszkę onieśmielone. Za to pod koniec sesji jest już tak wyluzowane, rozbawione, że nie chce schodzić z tła, zaczynają się prawdziwe wygłupy - wtedy naprawdę nietrudno o spontaniczne ujęcia :)
W przypadku młodszych dzieci, takich jak Jaś, jest odwrotnie - to na początku sesji dziecko najlepiej "współpracuje" - ciekawie się rozgląda, leży spokojnie w wygodnym w koszyczku, cierpliwie znosi zakładanie przeróżnych czapeczek :) A w pewnym momencie to całe robienie zdjęć przestaje już być takie ciekawe, przychodzi zniecierpliwienie i najprzyjemniejsze stają się znowu ramiona mamy. I to jest znak, że sesja właśnie dobiegła końca :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















